Za dużo wyborów jak na jedną główkę

Długo mnie tu nie było i nie ukrywam że dużo się przez ten czas zmieniło.  Podjęłam decyzję o której w całości wie tylko jedna osoba, chyba nie trudno się domyśleć kto. Być może niedługo o tym napiszę. Jednak sprawiła ona że nabrałam chęci do zrobienia czegokolwiek, no może od jutra bo jestem całkowicie wyczerpana po dzisiejszym dniu. Nie dość że dzieci cały tydzień nie chodzą do szkoły to dziś obydwoje rodzice zostali w domu, zamknięci w swoich pokojach a ja pracowałam ponad dziewięć godzin. Ma sa kra. Postanowiłam wziąść się w garść i zacząć uprawiać sport :O Generalnie dziś siedzę i szukam szkoły bo chcę mieć to już za sobą ;) Mój homesick jest niewyobrażalny.. nie dla mnie życie tak daleko. Wziełam się również do roboty i pomimo że mój angielski już jest lepszy to teraz czas na książkowy ! Do roboty.
Zmieniam się i każdego dnia czegoś się uczę.
I uwielbiam jedynie moje dziewczyny, one mnie trzymają w pionie.

a tak poza tym to wszystko jest do dupy i nic mnie nie cieszy.
Do domu, do Was, Do CIEBIE

żałuje bo to więcej niż miłość

Pierwsza przygoda w USA

Nadal jestem w szoku i nie ogarniam tego co się stało godzinę temu..Może zacznę od początku. Dziś miałam pierwsze spotkanie w domu opiekunki z innymi au pair. Przyznam że troszkę się denerwowałam, ale okazało się, że dziewczyny ( i chłopaki) są bardzo mili. Od razu po spotkaniu miałyśmy jechać do nawiedzonego domu, który co roku można zobaczyć w okresie Halloween. Plany jednak zmieniłyśmy i pojechałyśmy do większego miasta coś zjeść. Poszłyśmy do pabu, a godzinę później była tam impreza. Potańczyłyśmy troszkę, tak swoją drogą to całkiem fajna muzyka. Tobiemu by się podobała :)
Po 12 postanowiłyśmy wrócić do domu.Niestety rozładował mi się telefon i cudem udało mi się wysłać wiadomość do Host mamy że wracam. Sandra stwierdziła że jako pierwszą odwiezie mnie więc wjechałyśmy na autostradę i jazda. Było już ciemno, więc widoczność była ograniczona..wiadomo. Naglę przed naszą maską ukazał się… jeleń. Dopiero teraz rozumiem ludzi którzy mówią, że przed wypadkiem czas na moment zwalnia. Rzeczywiście tak było, kiedy zobaczyłam że za chwilę w niego uderzymy, zdążyłam pomyśleć o tym że za chwilę będziemy miały wypadek i oby nam się nic nie stało. Przed oczami widziałam na moment twarz Filipa.. I naglę usłyszałam tylko wielki huk i widziałam go na masce. Nie wiedziałyśmy zupełnie co mamy zrobić, uspokajałyśmy Sandrę aby jechała dalej, chociaż samochód był skasowany strasznie. Sandra płakała i śmiała się jednocześnie. Za moment zobaczyłyśmy światła policyjne i zjechałyśmy na pobocze. Okazało się że policjant zobaczył ślady krwi na autostradzie i tak nas znalazł. Przejechałyśmy 6 km ze zwierzęciem które było POD NASZYM SAMOCHODEM. Widok był straszny bo jego głowa wystawała spod samochodu.. Policjanci robili zdjęcia, gdyż stwierdzili że nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieli, a takie wypadki zdarzają się tu często. Nurtuję mnie tylko pytanie co robią jelenie na autostradzie ! witamy w Ameryce.
Miałyśmy szczęście bo gdybyśmy jechały szybciej jestem pewna że ten biedny jeleń byłby w naszym aucie. Na szczęście nic nam się nie stało. A tak poza tym to była zupełnie normalna sobota haha
Nie wiem jak uda mi się dziś usnąć bo nadal jestem w szoku ;)

Kocham Cię Kochanie!!

12 długich miesięcy

W USA jest godzina 6:55 a ja jestem już na nogach i wcale nie jest mi z tym dobrze. Nie ma co się oszukiwać, że nie jestem przyzwyczajona do rannego wstawania mając za sobą kilkumiesięczną labę. Właśnie weszłam w etap ,,wszystko tu jest nie tak” ,,w Polsce było mi lepiej” ,,chcę do domu”. Według badań potrwa to jeszcze jakieś 2 miesiące ha!;)
Jednak rzeczywistość mnie dopadła i zapewniam że nie wszystko jest tutaj tak fascynujące jak w tych kolorowych gazetkach, które czytałam przed wyjazdem. Każdego dnia mam świadomość, że będę musiała wstać i zmierzyć się nie tylko z dziećmi, które dają mi tak strasznie popalić ale sama ze sobą i swoimi słabościami i lękami.
Każdego dnia dopada mnie silna tęsknota i świadomość, że gdyby nie to wszystko to wiadomo przy jakiej osobie zasypiałabym większość dni. Jednak muszą mi wystarczyć nasze rozmowy przez telefon, które tak ukochałam.
Odbiegając od biadolenia i narzekania to jutro jest Halloween a w sobotę spotkanie z innymi au pair więc może będzie lepiej :)

10 dni w USA

Troszkę zaniedbałam mojego bloga, ale jakoś nie mogłam się zabrać do napisania notki. Musiałam sobie wszystko poukładać i znaleźć troszkę czasu aby przysiąść i pomyśleć co chciałabym tak naprawdę napisać. Dużo osób piszę do mnie i chcę wiedzieć jak to wszystko tutaj wygląda. Zacznę jednak od początku. Mój pierwszy lot samolotem nie był taki straszny jak się spodziewałam. Fakt faktem, że drugi lot z Londynu do Nowego Yorku strasznie się dłużył, oczywiście przy lądowaniu zatkały mi się uszy i prawię nic nie słyszałam. Na Lotnisku w NYC obowiązkowa jest krótka rozmowa dotyczące powodu przyjazdy do stanów, w moim przypadku była zabawna bo nie słyszałam co facet do mnie mówił, ale przynajmniej się pośmialiśmy. W między czasie zgubiłam swój telefon, który wzięłam do słuchania muzyki i dołowania się esemesami od Filipa jeszcze sprzed 2 lat więc może to i dobrze że gdzieś został. Jeszcze na lotnisku w Polsce miałam małą niespodziankę, gdyż w tym dniu nasi piłkarze wylatywali podajże do Anglii? I mam zdjęcie z Lewandowskim ha ! ( Też Cię Kocham Kowalska )
Na lotnisku spotkałam się wreszcie z Kasią i nadal nie mogę uwierzyć, że tak idealnie dobrałyśmy się co do charakterów. Uwielbiam tego człowieka :* W czasie pobytu w Nowym Yorku zdążyłyśmy opowiedzieć sobie połowę swojego życia, i nie mogę się doczekać kiedy się spotkamy. A wiem że niedługo :*

***

Training shool

Najlepsze zajęcia jakie kiedykolwiek miałam choć zdecydowanie za długie, miałam wspaniałą nauczycielkę Ms Noga, która ma męża z Polski ! Cudowna kobieta. Na zajęciach można było poczuć się jak w typowej amerykańskiej szkolę. Jednak jedzenie nie było specjalnie dobre i to jedyna rzecz którą źle wspominam. Aa noi może jeszcze jedną osobę, która wkurzała mnie na każdym kroku i współczuję Kasi bo przecież mieszka niedaleko:P

Nadszedł upragniony czwartek i zwiedzanie Nowego Yorku ahh co ty był za dzień. Pokochałam to miasto od pierwszego wrażenia i wrócę tam chociażby na weekend bo nie ma na świecie bardziej ekscytującego miasta jak to ( bynajmniej dla mnie)
Time Square.. każdy powinien to chociaż zobaczyć nawet jeśli nie rajcuję go oglądania bilbordów na każdym kroku. Central park? oddzielny pas na ulicy dla biegaczy i aż trudno uwierzyć, że tak dużo ludzi uprawia w ameryce sport.  Mogłabym tak wymieniać godzinami co mi się podobało w tym mieście, ale po co? Jedźcie zobaczyć ! :p
W stanach ludzie są przemili, każdy się do każdego uśmiecha i pyta jak się masz. Pamiętam jak stałyśmy z Kasią na Time Square i murzyny nam serduszka pokazywali :D

Nadszedł piątek, nerwowy dzień bo byłyśmy rozwożone do naszych Host rodzin. Mi się jednak trafiło bardzo dobrzę, rodzicę bardzo mnie wspierają i widać że chcą spedzać,ze mną czas. W sobote idziemy na imprezę Halloweenową więc może być zabawnie. Moja HM chcę abym się za coś przebrała :D beka z tego
dzieci dają już mi trochę popalić, ale czego się spodziewałam po trójce maluchów.
Samochodem jeździ mi się rewelacyjnie, jednak nie ma to jak automat. Czuję się o niebo lepiej niż w swoim samochodzie a przecież moją Hanią jeździło mi się naprawdę dobrze. Samochód ma swój i jest duży bo aż 7 osobowy. Pokój jest śliczny i przytulny, kiedy przyjechałam na stole stały kwiaty i moje zdjęcia w ramkach :) mam też swoją łazienkę i mieszkam na innym piętrze co rodzinka więc mam trochę więcej prywatności. Pozatym to uwielbiam po pracy chodzić na spacery a okolica jest bardzo malownicza. Pełno tu murzynów a zamiast kotów po chodniku chodzą wiewiórki :)

a tak poza tym to lepiej sobie radzę z emocjami bynajmniej jak narazie, bo jestem cały czas zajęta. I mam świadomość tego jak szybko leci mi tu czas. I nawet sobię nie zdaję sprawy jak szybko zleci mi ten rok. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że nic mnie później z Tobą nie rozdzieli, rozumiesz? ;*
KOCHAM CIĘ TAK BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO

 

 

 

 

Welcome NYC !!

długo wyczekiwany dzień nadszedł, za parę godzin jadę do Warszawy na lotnisko i lecę do STANÓW ZJEDNOCZONYCH..ale to brzmi
oczywiście jak to na mnie przystało nie mogę spać, chyba nie ma co się dziwić.
Ostatnie dni były pełne wrażeń i niepokoju. Tysiące myśli krążyły mi po głowie. Byłam zmuszona żegnać się z ludźmi, którzy przez ostatnie kilka lat naprawdę bardzo wiele dla mnie znaczyli. Nienawidzę pożegnań zresztą chyba jak każdy, ale na szczęście to tymczasowa rozłąka. Wielu ludzi poznałam niedawno a czuję jakbym znała ich całe życie. Zaburzyłam swoją rutynę życia i szare Turkowskie bloki zamieniam na ogromne świecące budowle. Jednak one nigdy nie będą moje, choćbym była w stanach bardzo długą zawszę będę tam obca dlatego obiecuję że wrócę. Dziękuję absolutnie wszystkim za wsparcie i za to przyjechali do mnie w ten ostatni dzień, chociaż wcześniej już się żegnaliśmy. Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie bez Was nie dałabym sobie rady.
Dziękuję również RODZICOM za WSZYSTKO, to dzięki Nim spełniam swoje marzenia i będę Wam wdzięczna do końca życia! Jesteście najlepsi.

następną notkę napiszę już z domu nowej host rodziny
do zobaczenia !

KOCHAM CIĘ SKARBIE

….

świetnie ! zostały mi 4 dni w Polsce a ja leże chora w łóżku, gdzie ta sprawiedliwość? mam nadzieję, że jutro będzie już ze mną lepiej i wyjdę z domu. Wczoraj udało mi się skoczyć do miasta i kupiłam sobie wszystkie potrzebne kosmetyki i ciuchy które były mi jeszcze potrzebne. Ah noi oczywiście część prezentów dla dzieciaków. Muszę jeszcze dokupić dwie rzeczy, których nie zdążyłam wczoraj znaleźć.
Tak bardzo mi się nudzi..:(
cały czas chcę mi się spać..i zostawiam wszystko na ostatnią chwilę;/  Ale w ostatnim czasie słowa NIE CHCĘ MI SIĘ padają najczęściej z moich ust.

Kocham Cię ! i tęsknię :(

coraz bliżej

jeny zaczynam się stresować !
ale wiza już w domku a w poniedziałek odbiorę międzynarodowe prawo jazdy. Najgorsze jest właśnie to, że każda załatwiona przeze mnie sprawa uświadamia mi że niewiele czasu zostało. Jednak najbardziej ucieszyła mnie wiadomość, że nie lecę sama. Właśnie prowadzimy z Kasią rozmowę zapoznawczą i zarówno w samolocie jak i na szkoleniu w NYC będziemy razem :) uff kamień z serca.
a od jutra zaczynam pożegnania w godnym stylu mam nadzieję ;)

ale Was tu wchodzi :O jestem w szoku przecież to samo głupoty

Nie doceniamy chwil

Coraz bardziej uświadamiam sobie, że najzwyklejsze dni spędzone z Tobą były tak cholernie wyjątkowe. Chociażby dni spędzone przed telewizorem z paczką chipsów i tabliczką mojej ulubionej czekolady, którą praktycznie dzień w dzień mi kupowałeś.Powinnam już wyjechać bo coraz bardziej zaczynam żałować podjętej decyzji, nie wiem czy jest to spowodowane tak ogromną tęsknotą do Filipa czy po prostu strachem przed tym co mnie czeka. Moja host rodzina pyta mnie czy jestem podekscytowana na co oczywiście odpowiadam że tak i to bardzo. Jak jest naprawdę wiem tylko ja. Z drugiej strony dziś załatwiałam trochę spraw na mieście i doszłam do wniosku że to miasto jest straszne, widziałam dziś tylu pijanych ludzi, że sama byłam w szoku. Patola i tyle.

Tak odbiegając od tematu to jutro będe miała wizę w domu więc już spokój chociaż z tym. Ostatnio mama się wkurzyła że ciągle mnie nie ma w domu a powinnam szykować już rzeczy, ale jak usiadłam z nią to okazało się że dokładnie wiem co chcę zabrać. Więc już z tym mam spokój bo sobie już nawet wszystko wyprałam.
I to tyle bo piszę już tu takie bzdety, że współczuję tym co weszli z ciekawości to przeczytać.Nie popełniajcie tego błędu już.

Kocham Cię najmocniej na świecie !

far away

Nie mam dziś ani trochę humoru.. jestem złą, strasznie zła. Musiałam się na czymś wyżyć i padło na moją szafę, zaczynam już powoli odkładać rzeczy, które zabiorę.
Wysypałam ciuchy na podłogę i usiadłam przed komputerem….
taki mam zapał do pracy -_-